Kostka
Od tamtego
zdarzenia minęły trzy dni, a właściwie to trzy noce. Nie wiem kiedy zasnęłam,
ale wiem, że nie miałam przyjemnych snów. Śnił mi się park i Krystian, który
zrobił użytek ze swojego noża. Byłam przywiązana do drzewa, a ten psychopata
dźgnął Simona w brzuch.
Zaczęłam
krzyczeć, podnosząc się do pozycji siedzącej. Zamrugałam gwałtownie,
uświadamiając sobie, że nic nie było prawdą. Otaczała mnie szarość, w której
dostrzegłam wspartego na ramieniu i obserwującego mnie Simona. Musiały obudzić
go moje krzyki(żeby było jasne: on tylko ze mną został już po raz kolejny, gdyż
się bałam).
-Przepraszam.
– mruknęłam, opadając na łóżko.
-Zły sen?
-Tak.
-Obudziłam cię
prawda?
-Nie do końca.
– wyznał. – Śniło mi się, że cię zabił.
-Mi się śniło,
że zabił ciebie. – uśmiechnęłam się krzywo, nakrywając nas kołdrą.
-Martwisz się
o mnie.
-Nie zaczynaj
znowu. – poprosiłam, opierając głowę na jego ramieniu.
-To nie
zmienia faktu, że się w tobie zakochałem. Dobrze żebyś o tym wiedziała. –
powiedział, po czym cmoknął mnie w policzek.
-A ja nie
wiem, co ci mam odpowiedzieć. – szepnęłam. – No bo ja nie wiem, co czuję. Coś
na pewno, ale ja nie wiem, co. Musisz mnie zrozumieć. - na całe szczęście było ciemno, więc nie mógł spojrzeć w moje oczy.
-Rozumiem,
rozumiem. – mruknął. – Mogę cię o coś zapytać?
-Jasne.
-Co cię łączy
z Kubiakiem? – spojrzałam na niego, próbując zobaczyć jaką ma miną. Nie śmiał
się ani nic w tym stylu. Mówił śmiertelnie poważnie.
-Zazdrosny?
-Kostka..
-Znam go od
urodzenia, mieszkaliśmy obok siebie. – powiedziałam a na jego ustach zagościł
uśmiech. – Byliśmy parą w liceum. Nie wyszło nam, ale pozytywnie wpłynęło na
naszą przyjaźń.- znów jego dobry humor zniknął. Zmrużył oczy. Tym razem ja
cmoknęłam go w policzek.
-Bez fochów mi
tu.
-Ja się mogę
obrazić, a potem będziemy się godzić. – wyszczerzył się, głaszcząc moje udo.
-A co jeśli
kiedyś się nie pogodzimy?
-Fakt. –
stwierdził, wsuwając rękę pod górną część piżamy. - Ale godzić się
możemy, bez kłótni.
Pola
Miałam
serdecznie po dziurki w nosie tego wszystkiego. Nie dość, że to był dla mnie
trudny okres czasu, to jeszcze przegrałyśmy mecz (w dużym stopniu przeze mnie,
dlatego szybko zeszłam z boiska), za co byłam na siebie wściekła. Moja gra
wyglądała tak tragicznie, że miałam ochotę się rozpłakać.
Wyszłam z
szatni, trzaskając drzwiami, i ruszyłam w stronę wyjścia z liceum sportowego,
na którego hali rozgrywałyśmy niektóre mecze. Z oddali dostrzegłam sylwetkę
Kuby i zmrużyłam oczy. Wolałabym, żeby go tu nie było.
- Nie zbliżaj
się – zarządziłam, kiedy uśmiechnął się do mnie pokrzepiająco. – Od rana mówię
ludziom rzeczy, których później żałuję.
Kuba parsknął
śmiechem, a ja wsparłam się rękami pod boki, bo mi nie było do śmiechu.
- A ja mam
sposób, żebyś nic nie mówiła. Łyso ci?
Wzięłam
głęboki wdech, po czym wypuściłam powietrze ze świstem, a Popiwczak uniósł
pytająco brwi. Otwierałam usta, żeby coś powiedzieć, ale powstrzymał mnie
gestem ręki.
- Cichaj! –
mruknął śmiertelnie poważnie. – Ja tu mam coś na pocieszenie.
- Czekoladę? –
Pokręcił głową. – Jabłka? – Ponowił gest. Rozłożyłam ręce w geście bezradności.
– Poddaję się.
Oczy
najprawdopodobniej zmieniły mi się w dwa błyszczące diamenciki, kiedy pokazał
mi dwa bilety na dzisiejszy koncert happysadu.
Starałam się oddychać normalnie, a on na widok mojej miny po raz kolejny się zaśmiał.
- No co?
- Skąd ty to
masz? – spytałam podejrzliwie, patrząc prosto w jego rozchichotane tęczówki.
- Kumpel
zrezygnował i odsprzedał – rzucił, wzruszając ramionami. – A co? Jakiś problem?
- Ależ skąd! –
krzyknęłam, obejmując go za szyję i ściskając tak mocno, że aż się
przestraszył, iż go mogę udusić. Jako rekompensatę pocałowałam go jeszcze w
policzek. – Kocham ciebie! – krzyknęłam i się zmieszałam. Kuźwa, kuźwa, kuźwa.
Za późno ugryzłam się w język. Niby to było powiedziane ot tak, mimochodem, ale
raczej powinnam się hamować. Kuba być może uznał tak samo, bo nagle
znieruchomiał, a ja się odsunęłam od niego i ze spuszczoną głową otworzyłam
drzwi wyjściowe.
Piętnaście
minut później byliśmy już w moim i Kostki mieszkaniu. Kuba konwersował sobie z
moją siostrą w kuchni, a ja stałam przed szafą i ze zmarszczonym noskiem
zastanawiałam się, co wybrać. Raczej nie preferowałam jakichś wybitnie
błyskotkowych stylizacji, więc ubrałam się całkowicie na luzie – wciągnęłam na
siebie ukochane rurki, kremowy t-shirt, na którym widniał Pepe Pan Dziobak i
czerwoną bluzę. O tak. Wygodnie.
- Idziemy? –
spytałam, zakładając w pośpiechu wysłużone, ale w dalszym ciągu dobrze się
prezentujące, czerwone trampki. – Kuba potaknął i porywając jeszcze jedno
ciasteczko z talerza, który przed nim postawiła Kostka, dołączył do mnie.
- Masz mi ją
odstawić do domu całą i zdrową od razu po koncercie, zrozumiano? – Kostka nadal
się martwiła, gdy gdzieś wychodziłam (zwłaszcza o takiej porze), czemu nie
można było się dziwić.
- Oczywiście!
– odparł blondyn i zasalutował.
- Poszłabym z
wami... – westchnęła rudowłosa, a ja prychnęłam, powoli zbliżając się do
wyjścia.
- Do ciebie
przyjdzie Simon i wy tutaj będziecie koncert urządzać! Biedni sąsiedzi...
Najpewniej
moja ukochana siostrzyczka wbijała mi wzrokiem noże w plecy, ale – właśnie! – w
plecy, bo nie czekając na jej wybuch, wypadłam z mieszkania, uprzednio
porwawszy jeszcze jakieś drobne, które leżały na półce.
No ale co? Toć
ja prawdę powiedziałam, co nie?
Kostka
Młodzi poszli
na koncert happysadu, zostawiając mnie samą. Z jednej strony to dobrze a z
drugiej źle. Nie chciałam być sama, ale nie poprosiłam Poli, żeby została. O
nie. Nie mogła się mną przejmować. Byłam na nią trochę zła za komentarz
dotyczący mnie i Simona, ale co miałam zrobić… Zwiała cwaniara. Simonowi w końcu
pozwoliłam wrócić do siebie. Zostawał ze mną, bo po prostu się bałam. Chciałam
mieć go przy sobie… Żeby nie było: on tylko leżał(no może raz doszło do czegoś
więcej).
Siedziałam na
kanapie, zamknięta na cztery spusty i oglądałam mecz Polska-Włochy, który odbył
się na pamiętnym Pucharze Świata w Japonii. Kilka razy trzymałam w ręku
telefon, żeby do niego zadzwonić, ale jakoś się powstrzymywałam. Co za dużo to
nie zdrowo. Chyba.
Ocucił mnie
dzwonek do drzwi. Wstałam z zajmowanego miejsca i ruszyłam do drzwi. Na wszelki
wypadek spojrzałam w judasza. Zobaczyłam uśmiechającego się od ucha do ucha
Simona. Westchnąwszy, otworzyłam drzwi i wpuściłam go do środka. Przez głowę
przemknęło mi, że Pola mogła mieć rację. Szybko jednak odgoniłam od siebie te
myśli. Nie miałam ochoty na żadne figle…
Niemiec
powitał mnie namiętnym pocałunkiem. Facet całował za dobrze. Praktycznie za
każdym razem brakowało mi tchu. Nasze powitanie trwało trochę za długo. Mój
towarzysz już zaczynał dobierać się do mojej bluzki. Delikatnie odepchnęłam go
od siebie. Simon pokręcił z dezaprobatą głową, pociągając mnie za rękę w
kierunku pokoju w którym siedziałam przed jego przybyciem. Usiadłam na jego
kolanach, przytulając głowę do jego klatki piersiowej.
-O meczyk. –
zainteresował się, kiedy zobaczył swojego kolegę z drużyny, który właśnie
pojawił się na ekranie czterdziestocalowego telewizora. Wziął z talerzyka jedno
z ostatnich ciastek, które w większości przedtem zjadł Kuba.
-Dobre te
ciastka. – zachwycił się. – Sama zjadłaś wszystkie?
-Nie. –
powiedziałam uważnie obserwując jego twarz. Niemiec uśmiechnął się, całując
mnie w czubek nosa.
-Jasne, jasne.
– rzekł, obejmując mnie w talii. –Przytyło ci się trochę, co?
-Jesteś głupi!
– warknęłam, ale nie zeszłam z jego kolan.
-Ja tam to
lubię. – szepnął do mojego ucha. – Kobieta musi mieć na czym siedzieć i czym
oddychać…
-Jesteś
zboczony. – stwierdziłam, uparcie ignorując jego ciepły oddech na mojej szyi.
-Wiem. –
przyznał. – Co robimy?
Spojrzałam na
niego spode łba, a on poruszył charakterystycznie brwiami.
-Za takie coś
na pewno seksu nie będzie. – burknęłam wstając. – Obejrzymy sobie jakiś mecz.
-Albo
pójdziemy do Kubiaka i Moni. – powiedział, krzywiąc się lekko. – Michał z
Mileną ma jeszcze wpaść…
-Potrójna
randka?
-Skoro nie
seks.
-Jesteś
zboczony.
-Powtarzasz
się, kochanie. – w odpowiedzi westchnęłam, udając się na poszukiwania
odpowiednich ubrań.
Spotkanie z
ludźmi powinno mi pomóc. Wieczne ukrywanie nie miało sensu, prawda? Krystian
nie wyjdzie z więzienia przez długi czas, a ja mogłam, na dobrą sprawę, zacząć
wszystko z kimś kto niby mnie kocha i chciałby się bzykać na każdym kroku.
W Michała i
Moniki wylądowaliśmy po godzinie, gdyż Simon nie mógł przetrawić, że
przebierałam się przy nim. Cóż, mógł nie wchodzić.
Chłopcy w
miarę dobrze spędzili czas: napili się trochę wina i grali w karty a ja i partnerki Michałów plotkowałyśmy o różnych sprawach. To było coś, czego mi było
trzeba.
-Dołączyłaś do
grona partnerek? – dopytywała się Milena. Pokręciłam przecząco głową,
zastanawiając się czy jednak nie skłamałam.
-Jasne, jasne.
– Monia dała mi sójkę w bok. - Inaczej by cię tu nie było.
-Wiesz… -
mówiła Włoszka, upijając łyk soku. – Nie znam go dobrze, bo raczej Michał i ty
bylibyście źli, ale on się zmienił. Widać to z daleka. Promieniuje od niego pozytywna energia. Jest z tobą szczęśliwy,
choć to długo nie trwa. Myślę, że się w tobie zakochał.
-Może. –
wzruszyłam ramionami. – Lepiej powiedz, czy dogadaliście się w końcu co do
ślubu… - zmieniłam temat.
-No bo… -
zaczęła środkowa, ale jej nie słuchałam. Kątem oka obserwowałam śmiejącego się
Simona, który siłował się na rękę z Michałem Łasko i najwyraźniej wygrywał.
Pola
- Tu miłość trzyma się na ślinę, a szczęście o
włos! – zanuciłam, prawie potykając się o dziurę w chodniku. Kuba dołączył
do mnie, śpiewając o tym, że wszystkie drogi stąd prowadzą na tory, po czym
chwycił moją dłoń i obrócił mnie tak jak w tańcu. – Ale fajnie było.
- A dzięki
komu...? – Blondyn uniósł brwi i wypiął dumnie pierś. Dźgnęłam go palcem w
brzuch.
- Dzięki
twojemu kumplowi – odparłam, na co wywrócił oczami.
- Okrutnaś –
westchnął, objął mnie w talii, przyciągnął do siebie, spojrzał mi w oczy i bez
ogródek zapytał, czy naprawdę go kocham.
Niby było
ciemno, bo dochodziła dwunasta w nocy, ale w świetle latarni musiał, po prostu
musiał dostrzec mój rumieniec, który był, hm, pokaźnych rozmiarów. Ja pieprzę.
To się wpakowałam.
- No ale... –
wyjąkałam, zastanawiając się, jak z tego wybrnąć. – Bo ja...
- Bo ty...?
- Oj spadaj –
burknęłam. Chciałam się mu wyrwać, skrzyżować ręce na klatce piersiowej, jak to
miałam w zwyczaju, i powiedzieć jeszcze raz, żeby się odczepił, ale, kurde,
silny był. Lorek chyba im za dużo siłowni daje. – Ała, no!
- Tak mocno,
jak sprawdziany z historii? – zapytał, szczypiąc mnie w bok, żebym się
przestała ruszać, ale przez to wierciłam się jeszcze bardziej.
- Nie. Kuba,
cholera...
- Czyli jest
poprawa. A możesz określić...
- Nie! –
krzyknęłam zbulwersowana. Nie miałam ochoty mówić o swoich uczuciach. Popiwczak
otworzył buzię, żeby coś powiedzieć, więc wspięłam się na palce i zamknęłam mu
usta swoimi, splatając ręce na jego szyi.
- Czyli bardzo
– ciągnął, gdy się od siebie oderwaliśmy. – A możesz...
- Kurwa mać –
zaklęłam, łapiąc się za głowę. Blondyn zwrócił mi uwagę, żebym nie przeklinała,
a ja odburknęłam mu, że to przez niego, czym się raczej nie zmartwił. – Jak
herbatę malinową, tosty z dżemem i lato. Pasuje?
- Zdecydowanie
– powiedział i objął mnie ramieniem. Co za typ. Spojrzałam na niego kątem oka,
a do głowy przyszła mi pewna myśl.
- A ty?
- Co ja? –
zdziwił się, a ja zmrużyłam oczy, mówiąc, że przecież wie, o co mi chodzi. –
Ach... – Zamyślił się, tworząc z ust śmieszny dzióbek. – A czy jest coś, do
czego mógłbym to porównać? Po prostu –
jak moją kochaną Polę, którą musiałem aż do piwnicy zaciągnąć, żeby się
poderwać dała.
To były tego
typu słowa, przez które się robi ciepło na serduchu, a na policzki wstępuje
rumieniec i nie da się nad tym zapanować. Nie spodziewałam się usłyszeć czegoś
takiego, ale cóż – w zasadzie wszystko się zaczęło od mojej zbyt radosnej
reakcji, do której Kuba powrócił przed chwilą. I choć było to miłe, zaczęłam
się zastanawiać, czy ta cała sytuacja mi się czasem nie śni. Syknęłam cicho,
gdy się po kryjomu uszczypnęłam w rękę, a rozejrzawszy się dookoła, uznałam, że
dalej jestem w tym samym miejscu i czasie.
- Chodź, Pola
– powiedział Popiwczak, uśmiechając się wesoło. – Kostka pewnie się martwi i
zaraz dzwonić będzie.
Pierwsza :P
OdpowiedzUsuńNo bo Kuba jest taki słodki♥ "Po prostu – jak moją kochaną Polę, którą musiałem aż do piwnicy zaciągnąć, żeby się poderwać dała." awwwwwwwwwwwwwww ♥♥♥. Simon to by tylko się seksić chciał, niewyżyta bestia :D
UsuńPola z Kubą - sama słodycz! Mmmmm, sama chce takiego Kubę! A Kostka już nie ma się czego bać, Krystian w więzieniu, a ona sama ma Simona.
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie :>
Nie mogę, to nie na moją głowę, to wszystko jest za piękne i moja wyobraźnia mnie ponosi :D Zdecydowanie wasz blog jest nr 1 na mojej długiej liście :) Przez cały tydzień czekam tylko na niedzielę, żeby przeczytać nowy rozdział. Kuba to w ogóle jest super i taki słodziak i jaki uczuciowy, a Szymek to taki niezły amant, taki najlepszy z najlepszych :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam na kolejny :*
Pola, Kuba! :D Koncert Happysadu *.*
OdpowiedzUsuńKostka, Simon i stany lękowe...
I Krystian w pierdlu xD Kojarzy mi się on bezustannie z kolegą z klasy o tym samym imieniu, a że mam jeszcze imiennika Tischera, to już całkiem ;x Czekam na kolejny ;)
Na koncert Happysadu bym sama się wybrała.. :D
OdpowiedzUsuńDobrze,że wszystko im się układa :)
Maja.
Jak miło..
OdpowiedzUsuńKostka z Simonem, Pola z Kubą..
Mam nadzieję, że się to za szybko nie spiepszy..
Pozdrawiam. ; )
Ja lubię takiego zboczonego Simona, bo jest taki Cwany i w ogóle intryguje mnie. Pewność siebie na pewno wiele mu pomaga w relacjach z Kostką. Niech rzesz im się uda :)
OdpowiedzUsuńKuba się tyle starać musiał, a wystarczyło Polę do piwnicy z jabłkami zabrać i już się w nim zakochała. Te ich relacje są takie szczeniackie, a zarazem tak romantyczne, że aż im zazdroszczę :P
Pozdrawiam,
Dzuzeppe :*
Ps. Zapraszam serdecznie na 15 rozdział na http://add-me-wings.blogspot.com/ oraz na 7 na http://the--past--in--the--future.blogspot.com/
Znalazłam wasz blog (bo was jest dwie, tak? Dobrze zauważyłam? :D) wczoraj wieczorem (druga w nocy to wieczór?xD Hmm... To w sumie dzisiaj wasz blog znalazłam :D) i wszystko przeczytałam za jednym zamachem i dzisiaj gdy już się wyspałam i zjadłam śniadanie, stwierdziłam z radością, że czas na komentarz! (Tak, jestem normalna xD Chyba...) Jednak gdy dziś przeczytałam, że Simon odchodzi z Jastrzębia mój dobry humor prysł jak bańka mydlana. No cóż, bywa i tak.
OdpowiedzUsuńCo do waszego opowiadania... Jestem zachwycona! Zajebiście piszecie :D I wybaczcie za brak cenzury, ale inaczej tak się tego nazwać nie da :)
Choć nie powiem Pola czasami mnie denerwuje, bo zachowuje się jak rozwydrzona małolata, po prostu czasami sama miałam ochotę jej zaje*ać, ale i tak ją bardzo lubię.
Kuba też jest spoko zresztą. I to jego gadanie czy ona go kocha.... Trochę mnie to rozśmieszyło, gdy tak się spięła, ale cóż.... Jak ma się niewyparzony język to i tak bywa xD (Tak na marginesie- czy ja nie daje zbyt wielu wielokropków? O.o)
A co do Simona i Kostki.... Nie pieprzcie (wiecie o co chodzi?) ich związku... Tzn. Nie róbcie zdrad czy scen czy jeszcze czegoś tam innego. A tak zazwyczaj bywa w każdego rodzaju opowiadaniach. Oh! Po prostu mnie zaskoczcie!
A tak poza tym- uwielbiam czytać o takiej sielance... :)
Jak zdążyłam zrozumieć, dodajecie rozdziały co niedzielę, tak? No to już się nie mogę doczekać :)
Wasza nowa i wierna czytelniczka,
Girl1996
Wiecie co, chce być przez chwilę Polą, zazdroszczę jej tego wszystkiego. Ech chcę te czasy gdy znów miałam naście lat i byłam tak samo stuknięta jak ona, niestety z tego naprawdę sie wyrasta, a raczej to życie z nas wygania i musimy stać się bardziej poważni. Ten dialog gdy Pola krzyknęła że kocha Kubę i to że miała na myśli to że kocha go za to że załatwił bilety a on odczytał to inaczej, jakie to życiowe jest :)) ale potem i tak sobie wszystko pięknie ładnie wyjaśnili. Simon chce tylko seksu, no ja bym się nie obraziła (ciii....)ale w inny sposób też spędzać czas można. Czekam na to aż Kostka się do niego przekona, jak na razie wszyscy w około widzą jak to z nimi jest, jeszcze niech ona mu zaufa tak do końca :)
OdpowiedzUsuńSzczęściarze z tych Panów, bo i Kostka,i Pola mają bardzoooo dobre serca :) Wierzę, że i za niedługo Kostka wyzna Simonowi miłość,bo może na razie nie zdawać sobie z tego sprawy,ale na pewno tak jest :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
na reszcie Pola się ogarnęła :d ale wyznawanie uczuć w jej wykonaniu jest mistrzowskie! :D
OdpowiedzUsuńKostka kocha Simona, tylko boi się do tego przyznać. Nie chce cierpieć, co jest wcale dziwne. Do tego jeszcze ostatnie wydarzenia miały na nią ogromny wpływ.
OdpowiedzUsuńNo i dlaczego Pola teraz ucieka, skoro się przyznała, że kocha Kubę. On ją też kocha i pokazuje jej to za każdym razem ;)
oj Kostka również się zakochała tylko jeszcze nie potrafi się przyznać sama przed sobą;)
OdpowiedzUsuńPola i Kuba to takie słodziaki:) nie ma to jak piewrsza miłość:D
pozdrawiam
http://niedostepni-dla-siebie.blogspot.com/
Ale lovelasy, no nie mogę :D
OdpowiedzUsuńMiło tak poczytać jak innym się w życiu układa i jak słodcy mogą być mężczyźni, chociaż wiem, że to tylko opowiadanie :)
Uwielbiam waszego bloga i czytam go od początku :D
Chciałabym wiedzieć ile jest już wyświetleń, więc pod nowym mogłybyście napisać, bardzo mi zależy :)
Dzięki i pozdrawiam :*
Jestem wniebowzięta waszą twórczością :d Co tydzień zaskakujecie mnie na nowo, coraz bardziej pozytywnie :)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że mogą sobie tak słodko żyć miłością :D
Będzie dzisiaj rozdział? ;p
OdpowiedzUsuńmamy przejściowe kłopoty techniczne. Dziś nic się nie pojawi.:)
OdpowiedzUsuńiśka
a kiedy będzie ? ;D
UsuńZboczeni faceci są fajni, a taki Szymek to już tym bardziej. <3 niech się seksi z Kosteczką tak długo, jak tylko może, mi to w ogóle nie przeszkadza!
OdpowiedzUsuńhappysad, Kuba, jego krępujące pytania - no jestem w siódmym niebie. *-* ta dwójka razem bardzo mi odpowiada.
Czemu nie ma nowego rozdziału??? Mam nadzieję że nie każecie nam długo czekać :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :>
Kiedy będzie rozdział? ;0
OdpowiedzUsuńDzień się jeszcze nie skończył.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńCzyli jest jeszcze nadzieja, że rozdział się dziś pojawi? ;) /Wiki.
Usuń